NYPuzzle

Zdalna szkoła w domu

Co tam u Was? Dajecie radę?
My okopaliśmy się w domu i czekamy, aż wirus minie, trzymając słynny już social distance! Czasem wymkniemy się na mały spacer po okolicy, slalom gigant między przechodniami, bo wszyscy się unikają (swoją drogą straszne choć słuszne!)
Rodzinnie sięgamy do wewnętrznych zasobów pogody ducha, poczucia humoru, tolerancji i miłości, mając nadzieję, że w przeciwieństwie do paliw kopalnych są one niewyczerpywalne:)
Ja jednym tylko okiem zerkam na statystki zachorowań, na tyle by mieć wrażenie bycia poinformowaną, ale nie przestraszoną. Wyparcie? 😉
Przez ostatni tydzień testowaliśmy też zdalną szkołę w domu. Najlepiej jest u naszej najmłodszej córki. Codziennie rano całą klasa siada przed komputerem czy telefonem na półgodzinnej odprawie on-line na zoom – pozdrawiają się, dzielą doświadczeniami z nauki zdalnej, ale też dziecięcymi głupotkami, typu co lubi mój kot (nie mogę już tego słuchać, aaaaa:))
Kto ma potrzebę, zapisuje się indywidualny czacik z nauczycielką, dla każdego kwadransik wg planu. Kto nie ma, siada do zadań, podzielonych na sekcję, konkretnych i odzwierciedlających codzienny rozkład zajęć. Dużo filmików i materiałów nagranych przez poszczególne nauczycielki, sporo linków i interaktywnych stron. Wszystko porządnie w folderach na googleclassroom, a dzieciaki potwierdzają wykonanie poszczególnych sekcji, czasem załączają materiał filmowo-zdjęciowy.
Dla rodziców niezorganizowanych życiowo wychowawczyni przygotowała taki poradnik – rozkład dnia – kiedy przerwa na spacer, lunch, kiedy na prace domowe i jakiego rodzaju – śmieci,zmywarka itp. Moje dzieci mają gorzej niż w zaleceniach:) Dobrze, że nie piszę porad dla rodziców – 🙂
Mimo tego profesjonalizmu ad hoc szczerze nie znoszę nauczania domowego – co już mówiłam przyjaciołom od lat praktykującym tę metodę! Co innego przekazywać cenne treści dzieciakom mimochodem, w rozmowie, filmie, książce, kiedy się chce i kiedy ono chce, a co innego tłuc program dzień w dzień jak pańszczyznę. Bo mimo wszystko takie młodsze wymagają wsparcia, u nas jeszcze dodatkowo ze względu na język.
Wszyscy chyba docenią szkoły i ich walor towarzysko-społeczny. Brakuje młodym interakcji osobistych z rówieśnikami jak smok, smaczku rywalizacji, brzęczenia plotki itp. Czaciki tego nie zastąpią – i dobrze!.
Burmistrz zapowiedział wczoraj bodajże mandaty za niefrasobliwe korzystanie z parków – rzeczywiście radosna integracja tam panowała jeszcze w zeszły weekend, przynajmniej w tych, które widzieliśmy. Dziś leje, łatwiej się izolować!
Pozdrawiamy Was mocno!
PS A Wiosna ma w pompie wirusy, przyszła pieszo, już skwery nią się cieszą – jak w wierszu i sypie kwiatami!

Author


Avatar