NYPuzzle

O mocy przeznaczenia

Przeznaczenia nie unikniesz! – o czym trąbią nieubłaganie już mity starożytnej Grecji i o czym opowiada poniższa, niesamowita historia!
Wracamy zatem na Titanica – a konkretnie do małego chłopca – Douglasa Speddena. Pamiętamy scenę, w której Leonardo di Caprio zabiera z pokładu cudzy płaszcz by, zamaskowawszy w ten sposób pochodzenie, wtargnąć do przedziałów I klasy?
W tle mały chłopiec bawi się na pokładzie. Jest to scena prawdziwa, uwieczniona przez pewnego księdza, który był pasjonatem fotografii – dzięki niemu zachowało się mnóstwo zdjęć z nieszczęsnego rejsu. A właściwie dzięki przełożonym duchownego, którzy bodajże w Liverpoolu nakazali mu opuścić luksusowy liniowiec, uważając, że niegodny jest takich zbytków, czym uratowali mu życie (znów przeznaczenie!)
Rodzice chłopca byli typowymi przedstawicielami Belle Epoque – bardzo dużo i bardzo wygodnie podróżowali i chłonęli świat. Byli świadkami budowy Kanału Panamskiego, zwiedzali Paryże, Monte Carla i w ramach tych uciech wsiedli pewnego kwietniowego dnia 1912 roku na Titanica.
Mały Douglas tragicznej nocy został wybudzony przez swą nianię, mocno zaspany i okutany w koce zniesiony do łodzi ratunkowej nr 3. Całe zamieszanie podobno głównie przespał, zmartwienia zostawiając dorosłym.
Zabrał ze sobą pluszowego misia, który w raz z nim, nianią i rodzicami przeżył katastrofę. Miś co prawda prawie się zgubił – pozostał bowiem w tym zamieszaniu na łodzi ratunkowej, ale odnaleziono go na liniowcu Carpathia ratującym rozbitków i zwrócono małemu właścicielowi. Rodzina Douglasa nie dość, że przeżyła to jeszcze po katastrofie przygarnęła służącą Idy i Izydora Strausów (tych z poprzedniego postu, którzy zdecydowali się pozostać na statku).
Mama chłopca Daisy (która skrzętnie opisywała i dokumentowała wszystkie rodzinne podróże) uznawszy, że jak na misia Polar (tak miał na imię pluszak) sporo przeżył – opracowała książeczkę będącą zapiskami z podróży z perspektywy pluszowego misia. Niestety wracamy tu do kwestii przeznaczenia – mały Douglas trzy lata po tragedii Titanica został… śmiertelnie potrącony przez ciężarówkę! Chłopiec pochowany jest na również przez nas opisywanym cmentarzu Greenwood.
Pamiątki po rodzinie przetrwały w kufrze (nota bene kufrze Louis Vuitton) w jakiś szopach i wiele lat później ujrzały światło dzienne. Znalazca (krewniak) uznał, słusznie, że warto tą niezwykłą historią się podzielić – opowieść o przygodach misia Polara została przeredagowana, wzbogacona i wydana komercyjnie – zamierzamy ją kupić!
Historię tę usłyszałam częściowo od Lindy, trochę o niej poczytałam i dzielę się z Wami wraz z wyszperanymi zdjęciami.
Rodzice chłopca, po śmierci jedynaka ponoć nadal dużo podróżowali, do miejsc, w których byli szczęśliwi, siłę czerpiąc z wiary…

Author


Avatar