NYPuzzle

Kapcie są bardzo osobiste

Kapcie są bardzo osobiste – deformacje pokazują kształt stopy, sposób chodzenia, zdradzaja trochę charakter właściciela.
Eleganckie paputki (chyba mało używane, niewiele mówią o właścicielu) i szlafroczek to jedyne zdjęcia własne jakie mam z Muzeum Louisa Armstronga – nie wolno tam bowiem fotografować – co dziwne,.
Szczerze mówiąc niewiele wiedziałam o życiu Króla Trąbki udając się do jego domu położonego na Queensie, robotniczej dzielnicy Nowego Jorku, z nieustannie zmieniającym się składem etnicznym. Dziś dominuje tu sekcja Latino.
Nieczęsto się zdarza móc wkroczyć do czyjegoś domu, kompletnie i oryginalnie umeblowanego, jak gdyby gospodarz wyjechał na wakacje, a nie udał się na łąki Pana.
Domu dla mnie przytłaczającego, ale co najważniejsze, uwielbianego przez jego właścicieli. Kupiła go czwarta żona Louisa, Lucille, w tajemnicy przed mężem. Wybrała tę lokalizację, z dala od centrum miasta i pełnego blichtru Manhattanu, ponieważ sama pochodziła z Queensu. Gdy w końcu po ośmiu miesiącach przyznała się do zakupu, Louis ponoć podczas pierwszych oględzin prosił kierowcę taksówki po by nie wyłączał silnika, bojąc się trochę okolicy. Niepotrzebnie – pokochał dom, a będąc bardzo skromnym, hojnym i ciężko pracującym człowiekiem – 300 koncertów rocznie! – doskonale czuł się wśród czarnej, również harującej społeczności.
Uwielbiał dzieci, które z kolei przepadały za nim, często goszcząc w domu Armstrongów. W ostatnich latach życia był na tyle schorowany, że nie mógł chodzić po schodach – Lucille zleciła więa montaż ruchomego krzesła, które woziło Louisa między piętrami. Na przejażdżki tym wynalazkiem zapraszane były oczywiście dzieciaki z sąsiedztwa 😉 Małżeństwo bowiem (ani jego trzy poprzednie) nie miało własnych dzieci.
Louis koncertował wiele, a Lucille jeśli akurat nie pilnowała go w trasie rzucała się w szał przemeblowań i odświeżań gniazdka. Kochała tapety. Można powiedzieć, że miała na ich tle obsesję – garderoba jest tak obita na srebro, że wygląda jakby szalony kucharz nie wiedział co zrobić z aluminiową folią do żywności 😉.
Marmurowa maleńka łazieneczka pełna złotych elementów – łabędzi, uchwytów, haczyków, dziwnie nie pasuje do skromnej całości. Najfajniejszy pokój miał sam Louis, jasny, przestronny, z balkonem – i … bez tapet!
Fajne miejsce, do posłuchania sporo wypowiedzi gospodarzy – Armstrong kochał nagrywać się i swoje życie także codzienne. Odnalazłby się chłopak w mediach społecznościowych!
A najbardziej mi zaimponowało to, że mając niełatwe, biedne dzieciństwo, skończywszy tylko 5 klas szkoły podstawowej potrafił zajść tak daleko!
Zdjęcia zapodaję z internetu, tak się podświadomie przejęłam zakazem, że nawet z zewnątrz nie sfotografowałam;)

Author


Avatar