NYPuzzle

COCA COLA

Wiecie ile jest różnych napojów Coca Coli na swiecie?
…3900!
Niewyobrażalne imperium, symbol Ameryki i jakże ciekawe początki!
Otóż John Pemberton, uzależniony od morfiny i środków przeciwbolowych utalentowany chemik i weteran wojny secesyjnej wynalazł w 1886 syrop będący podstawą napoju w i w pierwszym roku od swojego wynalazku zarobił na nim zawrotne.. 50 $.
Pemberton miał tyle przytomności umysłu by recepturę utrzymać w sekrecie, choć w jego przypadku dusza wynalazcy nie oznaczała zmysłu biznesowego. Miał go natomiast Asa Candler, który gdy tylko spróbował gazowanego napoju natychmiast zrozumiał jaki potencjał w sobie kryje. Kupił przepis na syrop za 2300$ (odpowiednik dzisiejszych 47.000 $) po czym uruchomił machinę marketingową. Darmowe próbki, dystrybutory dla wiodących sprzedawców, kalendarze, breloczki, zegary z logo firmy, kupony wymieniane na szklanki. Hasła reklamowe jak chociażby słynne Coca Cola – The Pause that Refreshes. Dziś oczywiste, wówczas przełomowe rozwiązania!
Asa wiedział, że klucz do sukcesu tkwi także w sekrecie, osobiście dokonywal zamówień poszczególnych komponentów, ukrywał dowody zakupu, jako jedyny miał rzeczywisty klucz do sejfu z recepturą. Opracował metodę na produkcję syropu w taki sposób by nieznane były poszczególne jego składniki – ciekawe jak to działało, dziś by się chyba nie udało.
W 1919 r. rodzina Candlera sprzedałą firmę już za, bagatela 25 mln $! Taka przebitka!
Prawa nabyło kosnorcjum, któremu przewodniczył Ernest Woodruff. Jego sprytny syn, Robert, wpadł na pomysł, ze rozwój firmy zapewni kredyt wzięty pod zastaw…słynnej receptury. Osobiscie zawiozł ją do bankowego sejfu w Nowym Jorkum a po spłacie zadłużenia przywiózł z powrotem do Atlanty.
Wiele jest ciekawych mitów na temat Coca Coli, mnie podobał się chyba najbardziej pewien nielogiczny, wg którego tylko dwie osoby znały przepis na napój, każda z nich tylko połowę i nigdy nie podróżowały razem:)
W Muzuem Coca Coli, które mieliśmy okazję odwiedzić oprócz masy ciekawostek, fajnie pokazanej historii i procesów marketingowo-produkcyjnych napotykamy także radosne pranie mózgu. Autopromocyjna wystawa o odpowiedzialnym, zrównoważonym biznesie, społecznie ważnych reklamach – np. w sprawie rasizmu. (ciekawe jak wpisuje się w to niechlubna i powszechne krytykowana kampania z pocztowymi przesyłkami pustych plastikowych butelek). Zwiedzajacy są zapraszani na kilkumintową prezentację pt. Happy Moments – jak oto szczęsliwe chwilie – zaręczyny, zdobywanie szczytów górskich z przyjaciółmi, świętowanie rocznicy ślubu dziadków, narodziny dziecka itp. nabierają mocy z magicznym płynem w tle. Tandetne, chciałoby się rzec – nasze dziecko wyszło zachwycone, jaki to piękny wesoły obraz właśnie obejrzało! To samo dziecię oszalało w sali, w której możesz próbować bez ograniczeń i w cenie biletu smaków koncernowych napojów z całego swiat. Domyślacie się, ze głównym wyposażeniem obiektu są więc liczne toalety 🙂 Niestety muzea ze sztuką nie doprowadzaja młodzieży do takich uniesień i amoków.
Należy też wspomnieć o potencjale kreatywnym niedocenianych zazwyczaj w tym obszarze księgowych. Nazwę Coca Cola i odręcznie spisał jako logo właśnie księgowy – Frank M. Robinson!
Niezwykłe jest to, jak fajnie i mocno w tej świątyni komercji wybrzmiewa także artyzm dawnych reklam, haseł, które przeszły do kanonu klasyki.
A ja najbardziej lubię ten napój z pewnym przedstawicielem C2H5OH 

Author


Avatar